niedziela, 20 kwietnia 2014

Jak Wam minął dzisiejszy dzień...? U nas dzieci szukały zajączka, napełnialiśmy staw ...sami zobaczcie :)


 Tak się zaczął pierwszy piękny dzień, którego nie było od dłuższego czasu. Wczoraj raniutko kiedy dzieci jeszcze spały wyszliśmy z kózkami na polanę tak na chwilkę pobyliśmy sobie sami, był to nasz pierwszy samotny spacer od dawna :)
Bywają momenty w życiu rodziców że chcą sobie po prostu być sam na sam :)



 To już dzisiaj, cała trójka szybciutko się ubrała i wybiegli z domu w poszukiwaniu zajączka :)
W naszym domu nie obchodzimy świąt jednak chcemy aby dzieci miały troszkę frajdy, aby miały co wspominać :)



 Radosne zbiegły z nami do stawu, napełniamy go już trzeci dzień, wielki jest więc troszkę to trwa.
Wykopał nam go nasz kolega, który jest mistrzem w Gorcach w wszelkich koparkowych robotach :)
Miał być mniejszy ale stwierdził że małego to nawet nie warto zaczynać kopać więc daliśmy mu wolną rękę i tym samym mamy wielgachny staw bo 12 na 14 m.Był problem z zakupem tak ogromnej foli, taka oryginalna do oczek kosztuje 5000 zł, szukaliśmy czegoś naprawdę dużo tańszego, w końcu Leszkowi się udało kupić taką za 300 zł na tunele ogrodowe i jest ona bardzo gruba, sprawdza się znacznie lepiej niż budowlana , która się szybko po przecierała. Jak tylko przyszła paczka z folią odrazu razem z naszym kolegą Markiem który nam pomaga w remontach rozłożyliśmy ją i napełnianie stawu było nareszcie możliwe. Pomysł jest taki aby hodować ryby, głównie pstrągi tak na własny użytek, ale może w te wakacje chociaż przez ich część posłuży nam jako basen, zobaczymy czy ktoś się odważy kąpać w lodowatej górskiej wodzie :) Napiszę kiedyś Wam krok po kroku jak to z tym stawem było, muszę tylko uporządkować fotki :)




 Nad stawem, który wygląda póki co bardzo surowo będą rosły różne fajne roślinki, będzie pomost i miejsce na grila i ognisko, marzą się nam światełka podświetlające wodę, koniecznie przydałby się jakieś lampiony na drzewach, będzie niezły klimacik jednak teraz to jeszcze tylko plany ale wszystko zmierza już w dobrym kierunku bo woda już jest i nie ucieka :)






 Dzieciaczki poczęstowały nas czekoladowymi jajeczkami :)




 Już wyobrażam sobie że niebawem jak tylko uporamy się ze zleceniami i pracami remontowymi z przygotowywaniem agroturystyki siedzieć będziemy nad stawem, maczać nogi i wpatrywać się w góry :)



 Kozinki też zadowolone były z pięknej pogody, było skubanie trawki, wylegiwanie się na niej i biegnie oczywiście też i to na wyścigi jak to kózki lubią najbardziej na świecie :)


 Mati jest już dużym koziołkiem, coraz trudnej mi ogarnąć myśl że zamieszka gdzieś indziej dlatego kochani prosimy dajcie znać czy może ktoś z Was marzy o dorodnym rasowym koziołku karpackim ??? :)



 Dzwoneczek 


 Stokrotka


Mati 



 Zawsze gdy chcemy go pogłaskać to bierze nasz palec do pyszczka i ssie dla zabawy, Stokrotka i Dzwoneczek też to uwielbiają może to taka kozia zabawa :)







 Julian z Amelką przynieśli suchy chlebek dla kózek i tak się rozbrykali że potańczyć spróbowali :)
Kubuś w pracowni tacie pomagał bo chodź święta to cóż jak jest pracy w brud trzeba się szybciutko ogarniać :) Dzisiaj po cichutku w warsztacie tylko wiercenie dziur na kołki aby zbyt głośno nie było .
Sąsiedzi świętowali a mamy ich zaledwie sześć osób na stałe a i rodzinka się do nich zjechała więc skoro na co dzień ciężko pracują to i niech w spokoju sobie świętują :) Trzeba uszanować ich wiarę :)





 Nie było sałatek, bigosu i innych wymyślnych dań, na pieczenie ciast czasu zbrakło ale za dziećmi coś słodkiego chodziło więc z Amelką ,, andruta ,, zrobiłyśmy :)




 Piknik andrutowy otworzył sezon stawowy :)




 Trzeba było szybko wcinać bo deszcz zaczął zacinać, Leszek zbierał talerze, aparat i Amelkę a ja z Julkiem i Kubą szybcioszkiem pranie z linek :)


 Była nawet burza ....


Po burzy gdy skończyliśmy oglądać świetną bajkę z dziećmi ,, Meridę ,, Kuba zawołał : ,, mamo aparat, zobacz, szybko ..!!!,, Widok był niesamowity na naszej polanie było biało, gęsta chmura okalała wszystko wokół , po chwili zaczęła się oddalać i odsłaniać powolutku wszystkie grzbiety, zaczynając od tych najbliższych kończąc na tych najbardziej oddalonych. Czasem i Leszek chwyta aparat, przekazałam mu go a on poczekał cierpliwie aż pejzaż się zmieni, ustawi się te wyjątkowe ujęcie a warto było efekt widzicie, troszkę jak z tajemniczej i lekko strasznej krainy a może romantycznej ...???. Lecz Tatr już nie było widać owiane ciemnymi chmurami pozostały w ukryciu mam nadzieję tylko do jutra :) Dzisiaj latałam z aparatem jak szalona, tyle fotek, tyle przeróżnych ujęć tych majestatycznych gór, tyle płaszczyzn nam pokazały nawet nie wiedzieliśmy że tak naprawdę wyglądają, każdego razu nas po prostu zadziwiają :) Pozdrawiamy Was cieplutko życząc Wam tego wszystkiego czego pragniecie najbardziej na świecie :) Do napisania.

środa, 16 kwietnia 2014

Zima wiosną, mam nadzieję że to jakaś pomyłka :)


 Tak pięknie było jeszcze wczoraj :) Lecz na Tatrami coś zaczynało się dziać, coś co wskazywało że nastąpią zmiany ....



 Ten wspaniały komplecik to niezwykły prezent od niezwykłej osoby :) Wioletta od lat zajmuje się sprzedażą ceramiki z Bolesławca, pierwsze moje kubeczki Leszek zamawiał właśnie u niej na www.tujestmojemiejsce.pl , to był prezent od naszych dzieci na dzień mamy jak mieszkaliśmy jeszcze w Bieszczadach i prowadziliśmy Smolnikowe Klimaty, następnie dokupił mi na urodziny jeszcze kilka naczyń we wzorze stempelkowym :) Dzisiaj już wiem że czas na zmianę, mój dotychczasowy przepiękny Bolesławiec zawędruje na naszą agroturystykę by nasi goście mogli się również zachwycać tę piękną ceramiką, ja zacznę zbierać zastawę w nowym lecz bardzo rzadko spotykanym dekorze z serii RELIEF.Nie jest on dostępny od ręki ponieważ w zakładach ceramicznych w Bolesławcu potrzeba wymieszać zupełnie jedyny w swoim rodzaju kolor, taki odcień niebieskiego nie pojawia się w żadnym innym dekorze.Jeśli podoba się Wam ten nietuzinkowy wzór z wypukłym ornamentem otwieramy listę na minimum 100 sztuk, bo tyle potrzeba aby ruszyć wyrób tych naczyń :) W następnym poście pokarzę Wam ofertę Wioletty, która przygotowała zdjęcia i poda nam ceny poszczególnych przedmiotów abyście mogli wybrać coś dla siebie :)


 A tak jest dzisiaj, od samego ranka taka niespodzianka ...





 Wiem że już marzy mi się swieża macierzanka, kwiatki i inne pyszne dodatki, jednak jest ktoś kto się bardzo uradował z takiej aury :) Amelcia pragnęła pobiegać po śnieżku i mimo próśb by została w domku kiedy to ja wybierałam się do Leszka do pracowni by naszkicować linię do wycięcia na desce do mebli nad którymi właśnie pracujemy, ona koniecznie musiała wybrać się też więc wyszłyśmy razem by mogła się nacieszyć mam nadzieję już ostatnim sniegiem tej wiosny :)






Aura sprzyja raczej drzemce niż pracy, cóż mogę sobie jedynie popatrzeć na łóżko do którego chętnie bym wskoczyła i pod ciepłą narzutką poleżała aż prawdziwa wiosna nastanie :)
Pozdrowionka i do napisania :)